Ile i jakie emocje znajdujemy w tekstach o politykach?

Polityka jest tematem niewątpliwie budzącym wiele emocji. Mówiąc czy pisząc o niej, używamy słów kojarzących się nam z różnymi uczuciami. Dzięki analizie częstości używania poszczególnych wyrazów możemy przeanalizować wydźwięk emocjonalny tekstu. Jakie odczucia wyłaniają się przy takiej okazji z internetowych wpisów (gazetowych, Twitterowych, Facebookowych) o liderach polskich partii i rządu?

Zgromadziliśmy (dzięki Brand24) interesujące nas teksty z początku kampanii do wyborów samorządowych – ostatniego weekendu sierpnia i pierwszego tygodnia września. Tylko te, które zawierały interesujące nas nazwiska, np. Kaczyński, Biedroń, Korwin-Mikke, Duda. Okazało się, że o niektórych z nich (np. o Włodzimierzu Czarzastym) pisało się bardzo mało, o innych (zwłaszcza o Mateuszu Morawieckim) naprawdę dużo – gdybyśmy przeanalizowali surowe dane, nie moglibyśmy rzeczowo porównać tak różnych zbiorów tekstów. Dlatego wylosowaliśmy po 300 wpisów o każdym z 13 interesujących nas polityków i to w nich poszukaliśmy wyrazów niosących emocje. Otrzymaliśmy w sumie ponad 18 tysięcy słów, z których 10% (2 tyś.) zostało zaklasyfikowanych jako emocjonalne. Oczywiście, wstępna lista emocjonalnych słów musiała zostać wyczyszczona, usunęliśmy np. słowo nowoczesny, bo brało się ze zdań o partii Nowoczesna. Odsialiśmy wyraz lato, który ma bardzo pozytywne nacechowanie emocjonalne, ale w przypadku interesujących nas publikacji nazywał raczej czas, a nie radość związaną z wakacjami. To samo zrobiliśmy z pojawiającą się zdumiewająco często mamą. Zostało nam 8% wszystkich słów w tekstach – to właśnie one pozwoliły wykreślić emocjonalny krajobraz naszej debaty politycznej.

Powyższa grafika pokazuje wyniki dotyczące wszystkich 11 polityków razem (o każdym z osobna napiszę w kolejnym wpisie). Najwięcej było wyrazów kojarzących się z radością i smutkiem – to standardowy wynik, który będzie się pojawiał w większości naszych analiz, więc nie chcemy (tym razem) zatrzymywać się na nim dłużej. Z jednej strony, powoduje go emocjonalny słownik, z którego (między innymi) korzystamy, czyli anotacja emotywna polskiej Słowosieci. Z drugiej, językoznawstwa zna zjawisko nazywane efektem Polyanny: we wszystkich językach przeważają słowa o pozytywnym nacechowaniu emocjonalnym. Częstość pojawiania się słów kojarzących się z radością i smutkiem dla nas ciekawsza dopiero przy porównywaniu różnych zbiorów tekstów.

Dużo bardziej interesujący jest rozkład rzadszych emocji. Na pierwszy plan wysuwają się zaufanie i wstręt – to ciekawa kombinacja pokazująca jak skomplikowana może być nasza relacja z polityką. Prawdopodobnie udział tych emocji będzie bardzo zróżnicowany w tekstach o kolejnych osobach z naszej wybranej trzynastki. Zaufanie wiąże się z takimi słowami jak niezależny, niezłomny, poinformować czy władza. Z kolei wstręt to głównie obelgi (jak ciemniak, pedał, cham) ale także parlamentarne wyrazy afera lub zdrajca. Zaraz za nimi jest strach – w takim układzie nie jest dziwnym, że mieszanka ufności i obrzydzenia daje nam niepokojące wyniki… W naszych danych niosą go bardzo różne słowa, na przykład trudny, koniec, skandaliczny.

Nie wyrażamy zbyt często oczekiwań ani złości. To drugie jest interesującym wynikiem – w końcu często mamy wrażenie, że język debaty politycznej roi się od obelg, agresji i gniewu, wiele z nich wyłapaliśmy w naszej analizie. Być może ujawnia się to w wypowiedziach samych polityków, a w mieszance prasowych i prywatnych tekstów już nie?

Polityka angażuje emocje, bardzo różne. Nie ma takiej w naszym modelu, która nie byłaby chociaż trochę obecna w tekstach o liderach naszych partii i rządu. Może nie wiążemy z nimi wielkich oczekiwań, nie używamy gniewnych słów, a przynajmniej nie tak często, jak nam się wydaje – za to trochę pokazujemy obrzydzenie pomieszane z zaufaniem. „To skomplikowane”, nie da się ukryć.