Sztuczna inteligencja dobra i zła. Zastępuje dziennikarzy, generuje fake newsy

Sztuczna inteligencja coraz częściej zastępować będzie dziennikarzy i przejmować ich obowiązki. To zaskakujące, ale nie tak dawno Microsoft zerwał współpracę z dziennikarzami kontraktowymi. Zastąpieni zostaną sztuczną inteligencją. która już świetnie radzi sobie w dobieraniu i publikowaniu materiałów na MSN.com. Microsoft nie ukrywa, że docelowo systemy AI całkowicie zastąpią dziennikarzy.

Sztuczna inteligencja zwolni dziennikarzy?

Microsoft to tylko kolejny przykład wykorzystania sztucznej inteligencji w dziennikarstwie. Jakiś czas temu jeden z największych konglomeratów prasowych świata stworzył sztucznego dziennikarza sportowego. Jego twarz i głos zapewniła technologia stojąca za treściami deepfake. Resztą zajęła się sztuczna inteligencja oparta na uczeniu maszynowym.

Niestety, ale wszystko na to wskazuje. Programy oparte o uczenie maszynowe już teraz są w stanie wygenerować długie artykuły na bazie zaledwie kilku słów. Nadal oczywiście znajduje się w nich wiele nieskładnych gramatycznie zdań. To oznacza wielkie oszczędności w redakcjach portali internetowych. Są jednak poważne wady takiego rozwiązania. Zaawansowane funkcjonalności sztucznej inteligencji w automatycznym tworzeniu długich form wypowiedzi coraz częściej wykorzystywane będą do generowania fake newsów.

Automatyczne metody analizy języka rozwinęły się w ciągu ostatnich lat bardzo mocno. Maszyny już dziś są w stanie wytworzyć bardzo składny i dość sensowny język na podstawie niewielkiej ilości danych wejściowych. Przyszłością w wykorzystywaniu sztucznej inteligencji do generowania nowych tekstów może być poszerzenie funkcjonalności o nadawanie artykułowi czy wiadomości zabarwienia emocjonalnego, czy narzuconego stylu. W Sentimenti analiza emocji następuje już teraz.

– Demoralizujące jest myślenie, że maszyny mogą nas zastąpić – powiedział jeden ze zwolnionych dziennikarzy.

Sztuczna inteligencja bez problemu już dziś potrafi wytworzyć teksty, które są trudne do odróżnienia od tekstów napisanych przez dziennikarzy. Można spodziewać się, że nastąpi prawdziwy wysyp fake newsów i tekstów dezinformacyjnych. Ich ilości będą ogromne.

Bez względu na zagrożenia SI jest przyszłością

Według Allied Market Research światowy rynek sztucznej inteligencji do 2025 roku osiągnie wartość niemal 169,5 mld dol. Jak wynika z aktualnych analiz, nastawienie dziennikarzy do sztucznej inteligencji jest całkiem pozytywne. Aż 73 procent badanych dziennikarzy odpowiedziało, że mają do SI pozytywny lub bardzo pozytywny stosunek. Z kolei 80 procent badanych uważa, że sztuczna inteligencja to szansa dla rozwoju gospodarczo-społecznego. Zaledwie 28 procent ankietowanych stwierdziło, że technologia ta rodzi powody do obaw.

Większość dziennikarzy zgadza się z tezą, że rozwój SI w kontekście ich zawodu będzie znaczący. Istnieją jednak poważne obawy, że zaawansowane, inteligentne boty zajmą ich miejsce. Mają więc nadzieję, że sztuczna inteligencja wciąż będzie stanowić dodatek usprawniający pracę redakcji. Warto tu wspomnieć, że również „Washington Post” używa technologii SI. W pierwszym roku działania sztucznego dziennikarza udało się wytworzyć aż 850 artykułów. W 2016 r. redakcja zdobyła nagrodę za wykorzystanie botów w medialnej obsłudze wyborów prezydenckich.

O tym, że być może za wcześnie jest jeszcze na totalną rewolucję w tym zakresie, niech świadczy to, co miało miejsce na naszym podwórku. Media rozpisały się nie tak dawno o usunięciu z polskiej wersji Google Maps głosu lektora Jarosława Juszkiewicza. Miał zastąpić go sztuczny system generowania mowy z wykorzystaniem sztucznej inteligencji. Doniesienie to spowodowało falę oburzenia w sieci. Google ustąpiło i przywróciło głos polskiego lektora, ale tylko na jakiś czas…